środa, 12 grudnia 2012

Kartka 6

 22 urodziny. Po wykładach nie poszedłem od razu do domu. Wyskoczyłem ze znajomymi na miasto. Sara oczywiście się zgodziła, ba, nawet sama mi to proponowała. Była tam taka jedna - Monika, która ciągle mi się przyglądała. Nie wiedziałem wtedy, co robić, bo jakoś tak głupio się czułem. Chociaż w sumie miałem teraz trochę z góry na niektóre kobiety.
 Już po przekroczeniu progu mieszkania poczułem słodki zapach. Kiedy zawędrowałem do kuchni zobaczyłem Sarę, posypującą ciasto cukrem pudrem. Strasznie trzęsła się jej ręką, jakby była bardzo zestresowana moją obecnością. Słodki zapach wydzielały jabłka połączone z marchewką. Mój ulubiony drożdżowiec.
 Z początku, gdy Sara mnie zobaczyła, uśmiechnęła się od ucha do ucha, jednak po chwili na jej twarz wystąpił grymas niezadowolenia. Wykrzywiła usta, jakby właśnie zjadła cytrynę. Staliśmy przez długi moment w ciszy.
 - Obiecałeś mi... - Powiedziała ledwo dosłyszalnie, przełykając łzy. - Dlaczego...?
 - O czym mówisz? - Zapytałem najbardziej niewinnym głosem, na jaki mogłem się zdobyć.
 - Przecież widzę, że paliłeś to gówno! - Wrzasnęła. Uderzyła pięścią w blat, w przypływie agresji i gorzko załkała. - Co mi wtedy powiedziałeś!?
 - Ale Saro... Dziś są moje urodziny...
 - I to jest powód, aby łamać obowiązującą zasadę? Wiedziałeś, że nie chcę abyś palił! Że tego nie toleruję! Po co się ze mną związywałeś?
 - Ja... Przepraszam... I nie płacz, błagam... - Odpowiedziałem i wyciągnąłem do niej rękę, chcąc jej dotknąć. Sara jednak ją odepchnęła.
 - Przestań! Jesteś kretynem, Mat! Przecież ja cię kocham, idioto! Nie zauważasz tego, ty zasrany dupku? - Krzyknęła, przedzierając się poprzez moje rozpostarte ramiona, jednocześnie ocierając łzy z policzków. - Zostaw mnie.
 - Poczekaj... No proszę... Sara...
 - Wszystkiego najlepszego Mat! Świetnie obchodzisz urodziny - dodała zanim zatrzasnęła za sobą drzwi z sypialni - Możesz spać na podłodze albo kanapie, ale chyba w stanie, w jakim jesteś nie ma różnicy!
 Pukałem, chcąc, aby mnie wpuściła, ale nic ją nie obchodziło. Usłyszałem tylko:
 - Pocałuj się w tą swoją zasraną dupę!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz