- Ten wyjazd integracyjny z uczelni, o którym ci mówiłem... Pamiętasz? - Zapytałem Sary, pilnując, aby nie przypalić szpinaku. Sara przytaknęła z równoczesnym skinięciem głową. - Jest za tydzień, w Inowrocławiu, wiesz gdzie to, prawda? Pewnie, że tak. Chciałbym wziąć ze sobą Jakuba, bo pomimo tego, że wynajmujemy razem mieszkanie, czuję, że nasza przyjaźń gaśnie.
Sara zerknęła na mnie kątem oka i wskazała palcem na patelnie:
- Jak się spali to będzie niedobry - oświadczyła.
- Nieważne. Co sądzisz o tym, abym tam pojechał?
Podeszła do mnie i chwyciła za rękę, delikatnie wbijając mi w skórę pomalowane na niebiesko paznokcie.
- Już o tym rozmawialiśmy - zaczęła - Nie bronię ci nigdzie wychodzić i wyjeżdżać, możesz się spotykać z kim chcesz; poza jedną sprawą - nie ćpasz.
- No i co? Akceptujesz to? Tak po prostu się zgadzasz? Żadnych "ale"? - Dopytywałem, patrząc na nią z lekkim niedowierzaniem.
Znałem ją długi czas, ale wciąż nie mogłem się przyzwyczaić, że była taka ugodowa. W ogóle przez to czasem miałem wrażenie, że jej na mnie nie zależy... Ale na pewno zależało - musiało.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz