sobota, 13 października 2012

Kartka 4

 Czułem się zobowiązany dopisać tutaj jeszcze to, co zdarzyło się później.
 Gdy tylko drzwi za Viviene się zamknęły, szybkim krokiem dopadłem do drzwi z łazienki. Zapukałem, jednak Sara nie odpowiedziała. Spojrzałem na Jakuba, a on kazał mi się do niej dobijać. Sam nie wiedział, co ze sobą zrobić, dlatego w pośpiechu ubrał buty i wyszedł. Często uciekał od trudnych sytuacji.
 Stukałem i pukałem chyba z dwie godziny, ale bez efektu. Słyszałem tylko szloch, pojękiwania i odgłosy towarzyszące wymiotowaniu. Nigdy nie doprowadziłem Sary do takiego stanu. Usiadłem obok drzwi, opierając się plecami o ścianę. Nie byłem zdenerwowany, ani poirytowany. Byłem wkurwiony.
 Mijały godziny. Obydwoje milczeliśmy.
 Była 23, kiedy w końcu zwolniła blokadę drzwi. Gdy tylko wyszła chwyciłem ją za ramiona i przytuliłem do siebie. Sam się popłakałem, widząc, jak wygląda i odczytując jej uczucia.
 - Chcę porozmawiać - zacząłem łamiącym się głosem.
 Sara nic nie odpowiedziała.
 - Po pierwsze, muszę przyznać, że Viviene miała rację. Uprawiałem z nią seks. Ale byłem tak wstawiony, że po południu byłem jeszcze pijany z poprzedniego dnia. Po drugie, przepraszam, że nie od razu powiedziałem ci o zdradzie. Ale okropnie się bałem twojej reakcji. Że będzie bardzo źle... Chociaż teraz i tak było najgorzej. No i po trzecie, wybacz, że doprowadziłem cię do takiego stanu. Wiem, że jestem kretynem, głupim facetem, który myśli penisem. Ale nie poszedłem z nią do łóżka tylko z powodu tego, że ma świetne kształty..
 - Pogrążasz się - wydukała tylko i zostawiła mnie zaszokowanego, z otwartą buzią. No i w sumie miała rację.
 Nie odzywała się już w ogóle. Ani tego dnia, ani następnego, ani tydzień i dwa później.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz