piątek, 12 października 2012

Kartka 3

 Jakub chyba nic nie powiedział Sarze. Bo zachowywała się tak, jak dawniej... Chyba, że udawała, że wszystko jest w porządku, co często robiła. Minęły dwa tygodnie odkąd po raz pierwszy ją zdradziłem. I nadal czułem ogromne wyrzuty sumienia. Ale cholernie bałem się z nią porozmawiać. Czytałem właśnie jedną z książek Piekary, kiedy ktoś zapukał do drzwi. Sara, będąca najbliżej ich, ruszyła by je otworzyć. - Cześć, jestem Viviene - usłyszałem, niski damski głos - Jest Mateusz? - Sara potaknęła. - Mogę wejść?
 - Pewnie - zobaczyłem, jak moja kobieta ruchem ręki zaprasza tą drugą do mieszkania.
 Jakub zaszokowany, oderwał się od ulubionego serialu i wyprostował się, jakby mu ktoś kij w plecy włożył. Kiedy Viviene na mnie spojrzała, zacząłem kręcić głową, dając jej do wiadomości, że ma się natychmiast wynieść. Lecz ona - niczym nie speszona, podeszła bliżej, nie ściągając nawet butów na wysokim obcasie, złapała mnie za rękę i wcisnęła swój język w moje usta.
 Sara uniosła brwi w zadumaniu, ale nic nie powiedziała. Spojrzała tylko na mnie z wyrzutem.
 - Idziemy do sypialni - zarządziła Viviene - Mam na ciebie okropną ochotę, Mateuszku.
 Dałem się jej poprowadzić, ale nie dlatego, że chciałem uprawiać z nią seks, ale wyłącznie po to, żeby jej wytłumaczyć. Żeby powiedzieć jej, że chyba upadła na głowę i potłukła mózg, o ile go miała.
 Potem doszedł mnie tylko dźwięk szlochu Sary i słów Jakuba, którymi próbował ją uspokoić. W pewnym momencie zrobiło się cicho - musieli zamknąć się w łazience.
 Viviene rzuciła się od razu na mnie, chcąc stargać ze mnie koszulkę. Odepchnąłem ją delikatnie, wciąż traktując ją z szacunkiem - w końcu była kobietą. Wstałem z łóżka i spojrzałem na nią. Jej oczy zaszły łzami.
 - Vivi - zacząłem, używając zdrobnienia jej imienia, chciałem być mimo wszystko łagodny - Nie możemy się spotykać. Nie chcę się z tobą kochać. Nie mogę. Mam już kogoś.
 Młoda kobieta zerknęła na mnie z nienawiścią w oczach. Jej łzy ulotniły się w przeciągu sekundy. Pragnęła szeroko pojętej zemsty.
 Wymaszerowała z pokoju, kręcąc swoim grubym tyłkiem. Zapukała do drzwi łazienki.
 - Twój facet to skurwysyn! Chociaż nie wiem, czy "twój" to aby odpowiednie określenie! Bo wiesz kogo ostatnio przeleciał? Mnie! Z resztą, wcale się nie dziwię! - Krzyczała ze wściekłością. Próbowałem ją odciągnąć i wyprowadzić, ale nie dała się. - Spójrz na siebie! Albo nie! Spójrz na mnie! To ja tu jestem seksowna! To mnie wyruchał twój Mateuszek!
 Pomoc znalazłem w Jakubie, który zdołał wyślizgnąć się z łazienki. Złapał Viviene za nadgarstki i razem ze mną poprowadził do drzwi. Dalej krzyczała, ale chyba już nikt nie zwracał na nią uwagi. Jakby tego wszystkiego było jeszcze mało, pocałowała mnie przed samym wyjściem. Na całe szczęście zdołałem wyrwać się z jej drapieżnego uścisku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz