Sara przyszła do mnie koło czwartej nad ranem, nie potrafiąc zasnąć. Sam nie mogłem zmrużyć oka, więc lekko się uśmiechnąłem.
- Mat? - Zapytała po cichu, w ciemności dostrzegłem zarys jej sylwetki.
Mruknąłem pod nosem.
Zmierzając w moją stronę uderzyła się o wystającą ze ściany półkę i zaklęła pod nosem. Chciałem się zaśmiać, ale jakiś trybik w mojej głowie mnie przed tym zatrzymał.
- Mat... To dziwne. Możesz mnie uznać za szaloną. Mat... Kochajmy się.
Zachłysnąłem się własną śliną słysząc jej słowa. A kiedy tylko ten obraz przemknął mi przez wyobraźnie od razu stwardniałem.
- Proszę? - Spytałem niedowierzającym głosem.
- To ja proszę Ciebie. Chcę się z Tobą kochać.
- Ale przecież... Powiedziałaś, że to definitywny koniec. Jak możemy się kochać?
- Bo chcę. Chce mi się Ciebie.
Zastanawiałem się, czy to jakiś podstęp, czy chce może sprawdzić, w jak szybkim czasie trafiłem do łóżka z Viviene. Jednak Sarze chyba nie o to chodziło. Uklęknęła na moich udach, delikatnie się ocierając.
- Nie chcę, abyś robiła coś, czego później będziesz żałować - podparłem się na łokciach i wytężyłem wzrok. Sara miała na sobie tylko lekką koszulkę na ramiączkach.
- Nie będę - pochyliła się do przodu i zaczęła ssać moje usta.
Spróbowałem dosięgnąć jej pośladków - lekko pogładziłem jej nagą pupę. Czułem, że mógłbym dojść nawet bez ściągania bokserek.
Jej skóra była chłodna, więc kiedy całkiem zetknęliśmy się ciałami włosy stanęły mi dęba. I nie tylko one. Sara nie lubiła gry wstępnej, jeszcze trochę pogładziła mnie po klatce, po czym lekko podniosła się na kolanach, wyciągnęła mojego penisa z bokserek i wepchnęła go w siebie - z początku było trochę opornie, ale kiedy już się rozluźniła wydała z siebie przyjemne mruknięcie. Poruszała się powoli - pasowało nam to obojgu.
- Usiądź - powiedziała władczym tonem.
Zrobiłem to, o co mnie poprosiła. Dłońmi masowałem jej plecy, czasem ciągnąłem ją za włosy. Sara wysunęła dolną szczękę do przodu, tak jak to miała w zwyczaju, kiedy była podniecona.
Nie potrzebowałem wiele czasu i po niespełna kilku minutach zalałem ją od środka. Zawsze dochodziłem szybciej niż ona.
- Kocham Cię - szepnęła, między szybkimi oddechami i lekko mnie pocałowała. Po chwili znowu mruknęła - finiszowała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz